Cynthia nie była pierwszym manekinem w historii, ale to od niej rozpoczęła się kariera naturalistycznych figur, do złudzenia przypominających żywych ludzi, które dziś zdobią wystawy sklepów odzieżowych.
Dwóch ojców
Pierwszym przodkiem współczesnych manekinów były bezgłowe torsy na jednej nodze - do dziś używane przez krawców do drapowania szytego ubrania. Ich historia sięga czasów faraonów - drewniany tors znaleziono w grobie Tutanchamona. Krawcy średniowiecznych bogaczy wyposażali pracownie w manekiny o wymiarach swych chlebodawców, by nie nękać ich częstymi przymiarkami. W XIX wieku każdy szanujący się dom mody używał manekinów krawieckich do prezentowania ubrań - dziś czynią to manekiny wystawowe.
Drugim ich przodkiem były popularne wśród zamożnych Europejczyków lalki prezentujące najnowsze trendy w modzie niczym współczesne katalogi. Ludwik XIV rozsyłał szykowne paryskie lalki po dworach Europy, by krawcowe zagranicznych dam kopiowały francuskie wzory z ich miniaturowych, lecz perfekcyjnie uszytych ubranek.
Aktorzy i modele
Manekiny, tak podobne do ludzi, lecz nieme i bezwolne, odkąd pojawiły się w sklepowych oknach, frapują klientów i inspirują artystów. Fascynują i dręczą pytaniami: co by było, gdyby ożyły? A może prowadzą swe sekretne życie obok nas, po zamknięciu sklepów?
Filmowcy podchodzą do manekinów lekko, czyniąc je bohaterami komedii i horrorów. W kultowym serialu "Alternatywy 4" robot-manekin wyręcza swego konstruktora w kolejkach po mięso.
Pisarze, plastycy, i artyści teatru używają manekinów w dziełach poważnych, mrocznych i często kontrowersyjnych. W "Balu manekinów" futurysty Brunona Jasieńskiego bezgłowe manekiny wyśmiewają się z ludzi chcących zazdrośnie upodobnić się do ich idealnych ciał, na których fantastycznie leżą garnitury. W "Sklepach cynamonowych" Brunona Schulza nieruchome i bezduszne ciała symbolizują odczłowieczenie.
Dadaiści i surrealiści brutalnie okaleczali manekiny i łączyli je z mechanizmami, by - jak mawiali - tchnąć w nie namiastkę życia. "Zamierzam skonstruować sztuczną dziewczynkę" - postanowił niemiecki surrealista Hans Bellmer i całe życie sporządzał i fotografował swoje "Lalki" zbudowane z poćwiartowanych i połączonych na nowo figur.
Manekiny są też wszechobecne w sztuce Tadeusza Kantora, te najbardziej pamiętne to dzieci upchnięte w szkolnych ławkach ("Umarła klasa"). "Nie sądzę, aby MANEKIN (lub FIGURA WOSKOWA) mógł zastąpić ŻYWEGO AKTORA" - pisał Kantor. "Byłoby to zbyt łatwe i naiwne. Staram się określić motywy i przeznaczenie tego niezwykłego tworu, który nagle pojawił się w moich myślach i ideach. Jego pojawienie zgadza się z moim przekonaniem coraz mocniejszym, że ŻYCIE można wyrazić w sztuce jedynie przez BRAK ŻYCIA przez odwoływanie się do ŚMIERCI, przez POZORY, przez PUSTKĘ i brak PRZEKAZU. MANEKIN w moim teatrze ma stać się MODELEM, przez który przechodzi silne odczucie ŚMIERCI i kondycji UMARŁYCH. Modelem dla ŻYWEGO AKTORA".
Co odważniejsi właściciele sklepów werbują czasem artystów do dekorowania wystaw.
Twórczy szał
Strojenie witryny przez artystę może się jednak skończyć skandalem, jak w 1939 roku w Nowym Jorku, gdzie witrynę domu towarowego Bonwit Teller zaprojektował sam Salwador Dali.
W jej centrum znajdowała się wanna, z której wystawały trzy woskowe ręce trzymające lusterka skierowane w stronę manekina odzianego jedynie w zielone pióra.
Wystawa zszokowała klientów, a ich reakcja przestraszyła właścicieli sklepu, którzy w popłochu "ugrzecznili" dzieło Dalego. Gdy artysta dostrzegł zmiany, wpadł do sklepu i z furią wypchnął wannę przez okno na ulicę.
Dziś niektóre wystawy sklepowe niewątpliwie są bliskie sztuce, jednak ich głównym zadaniem wciąż jest sprzedawanie odzieży, w czym mistrzami od lat są manekiny.













