Zacznę od razu od pytania. Czy to możliwe, żeby mężczyzna w jednej pozycji był świetnym kochankiem, a w innej niekoniecznie? Zauważyłam coś dziwnego. Kiedy kochamy się na jeźdźca, on po kilku ruchach słabnie. I stosunek trwa i trwa, on się męczy, a ja jestem zdenerwowana. A przecież robię to głównie dla niego, bo podobno faceci lubią seks w takiej pozycji. No i co z tego mam? Nic!
Za to w pozycji klasycznej jest jak ogier. Tylko ile można się kochać w jednej pozycji, pytam. I czy można w ogóle coś tu poradzić? Pytają niektóre kobiety?
W jednej pozycji to on może być stroną bardziej aktywną (np. w pozycji klasycznej, misjonarskiej), w innej ona (właśnie w pozycji na jeźdźca). Jedne są bardziej relaksowe, łagodniejsze (np. siedzące), inne ostrzejsze, sprzyjające szybkiemu seksowi (np. fizjologiczne, tylne).
Pozycję na jeźdźca większość mężczyzn uważa za bardzo podniecającą, głównie dlatego, że daje im to poczucie, że są uwodzeni. Ponadto partner może obserwować twoje reakcje, a taki widok dla każdego mężczyzny jest silnym bodźcem erotycznym. A jeśli on podczas stosunku będzie pieścił jej piersi i szczególnie wrażliwe punkty erogenne w miejscach, do których uda mu się dotrzeć, ona też może znaleźć się w siódmym niebie.
Wszystkie pozycje, w których on leży na wznak, nie są dla niego męczące. Zarówno penetracja, jak i drażnienie penisa nie są w tej pozycji zbyt silne. I, jeśli partnerka nie wykazuje się szczególną inicjatywą i ogranicza do jednostajnych ruchów, on może zacząć więdnąć i nawet stracić erekcję. Dlatego pozycja na jeźdźca najlepiej wychodzi tym, którym zależy na opóźnianiu wytrysku.
Nie wystarczy dosiąść partnera i poruszać się góra-dół. Im więcej zastosujesz seksualnych tricków, tym bardziej podniecająco będzie dla was obojga.
I tak przytulaj się do niego i oddalaj. Możesz wykonywać ruchy w osi pochwy (góra-dół), ale też poprzeczne, możesz zataczać mniejsze i większe kółka biodrami.
I nie musi to wyglądać tak, że on leży, a ty na nim siedzisz, twarzą w twarz. Możesz i tu zastosować różne warianty, np. siadając tyłem do partnera albo kładąc się na nim. Ten ostatni wariant wymaga od obojga dość intensywnej pracy tułowia i ud. Ale ta wspólna walka o orgazm jest dodatkowym bodźcem. A możesz zrobić tak, że najpierw na nim siądź, a po kilku ruchach połóż się na nim płasko.
A jeśli zechcecie robić to w pozycji klasycznej, to też wcale nie musi być nudno. Ta pozycja ma wiele odmian. Np. gdy kładziesz mu nogi na ramiona albo gdy przyciągasz swoje kolana do piersi, a on ujmuje twoje stopy w swoje dłonie i dopiero teraz w ciebie wchodzi. Zamiast za stopy może trzymać cię za biodra i dla większej przyjemności masować ci twój "guziczek".
Dodatkowym atutem pozycji, w których on jest na górze, jest... grawitacja, która pomaga penisowi.













